„A jak ci się to podobało?” zapytał António.
Rosa wskazała na małe drewniane pudełko na komodzie, to samo, w którym António zawsze myślał, że trzyma guziki, nici i stare klucze do pralni.
— Twój ojciec dał mi to przed śmiercią. Powiedział, że jeśli dom zapełni się fałszywymi przyjaciółmi, mam obserwować, kto zostaje po przyjęciu.
António podniósł dłoń do twarzy i po raz pierwszy od miesięcy nie płakał z powodu bankructwa, ale dlatego, że uświadomił sobie, że był chroniony przez kogoś, kto nigdy nie domagał się miejsca przy stole.
Rosa otworzyła pudełko i pokazała klucz, starą kartkę i list napisany przez ojca Antónia wyraźnym pismem.