David uderzył dłonią w stół. Łyżka głośno zabrzęczała. Dwie kobiety obok odwróciły się, by na niego popatrzeć.
„Dość” – syknął. „Podpiszesz papiery rozwodowe. Zatrzymasz mieszkanie i weźmiesz rozsądną ugodę. Vanessa i ja zakładamy rodzinę”.
„A ty?” – zapytałam cicho.
Vanessa przycisnęła obie dłonie do brzucha niczym królewska dama pilnująca spadkobiercy. „Tak”.
„Wspaniale”.
Położyłam na stole drugą kopertę.
David wpatrywał się w nią, jakby miała eksplodować.
„Co teraz?” – zapytał.
„Dokumentacja medyczna” – odpowiedziałam spokojnie. „Nie twoja, Vanesso. Jego.”
Vanessa zmarszczyła brwi. David zamarł.
Trzy lata wcześniej, po miesiącach bezskutecznych starań o dziecko, David przeszedł badania płodności. Płakał na parkingu przy klinice, gdy go trzymałam. Błagał mnie, żebym nikomu nie mówiła.
Poważna niepłodność z powodu czynnika męskiego. Prawie zerowa szansa na naturalne poczęcie.
Vanessa odwróciła się do niego. „O czym ona mówi?”
Zaśmiał się o wiele za głośno. „Kłamie.”
„Nie” – powiedziałam spokojnie. „Zachowałam dokumentację, bo przechowuję wszystko.”
Twarz Vanessy poczerwieniała. „David?”
Złapał ją za nadgarstek. „Nie słuchaj jej.”
Wstałam z krzesła. „Smacznego deseru, wy dwoje.”