David wszedł o 9:07 z Vanessą u boku, oboje ubrani tak, jakby już wygrali. Miał na sobie granatowy garnitur i uśmiech godny pogrzebu. Vanessa ubrała się na biało, co wydawało się albo śmiałe, albo głupie.
„Claire” – powiedział wystarczająco głośno, by wszyscy usłyszeli – „ta osobista zemsta szkodzi firmie”.
Spokojnie usiadłem na czele stołu.
Nie dlatego, że byłem pierwszy.
Bo moje nazwisko widniało na krześle.
Wokół nas siedziało dwunastu członków zarządu, trzech prawników, dwóch audytorów i jeden milczący przedstawiciel banku. David zauważył przedstawiciela banku jako ostatniego. Jego uśmiech natychmiast zgasł.
„Co to jest?” – zapytał.
„Nasza kwartalna ocena uczciwości” – odpowiedziałem.
Vanessa zaśmiała się ostro. „Uczciwość? Od kobiety szpiegującej męża?”
Skinęłam głową w stronę mojego prawnika.
Ekran za mną się rozświetlił.
Najpierw pojawiły się nagrania z hotelu. Potem rachunki. Potem przelewy firmowe, które David przebrał za „gościnność sprzedawcy”. Potem faktury za biżuterię. Potem wiadomości o tym, jak mnie odizolować, upokorzyć i przyspieszyć rozwód, zanim odkryję brak funduszy.
David krzyknął, przerywając prezentację.