Lekko wzruszył ramionami.
„Ona wie, jak sobie z tobą poradzić”.
Poradź sobie ze mną.
Za mną Rachel gwałtownie wciągnęła powietrze. Czułam pustkę w piersi, ale nigdy nie byłam tak jasna w myślach. Myślałam o każdej chwili z minionego roku, którą tłumaczyłam: o Ethanie śmiejącym się, gdy mama kpiła z mojej kariery, o Ethanie mówiącym, że jestem „zbyt wrażliwa”, o Ethanie nalegającym, żebym przeprosiła po każdej kłótni rodzinnej, żeby tylko zachować spokój.
Myliłam jego spokój z życzliwością.
To nigdy nie była życzliwość.