Richard rzucił się na nas. „Wiesz, kim jestem?”
„Tak” – odpowiedziałem spokojnie.
Zadrwił. „Więc wiesz, że mogę zniszczyć ten hotel”.
Pan Harlan pojawił się za nim, spokojny i idealnie opanowany.
„Właściwie” – powiedział – „to może być trudne”.
Vanessa odwróciła się. „Kim pan jest?”
„Dyrektorem generalnym”.
„Doskonale. Usuń ją”. Wskazała na mnie. „I kelnera też”.
Pan Harlan spojrzał na mnie.
„Pani Avery” – powiedział spokojnie – „czy mam kontynuować?”
Sala zamarła.
Uśmiech Vanessy błysnął niepewnie. „Pani Avery?”
Skinęłam lekko głową.
„Proszę kontynuować”.