Po raz pierwszy tego wieczoru Vanessa wyglądała na niepewną siebie.
To nie było pochlebne spojrzenie.
Pan Harlan spokojnie wszedł na scenę i podniósł mikrofon, który Vanessa porzuciła chwilę wcześniej.
„Szanowni państwo” – oznajmił – „ze względów prawnych i bezpieczeństwa to wydarzenie jest obecnie przedmiotem kontroli administracyjnej”.
Richard głośno się roześmiał. „Kontrola administracyjna? Mógłbym kupić to miejsce do poniedziałku”.
„Nie” – powiedziałam, wchodząc na scenę obok niego. „Nie mogłeś”.
Wszystkie głowy zwróciły się w moją stronę.
Najpierw spojrzałam na Daniela. „Zaprosiłeś mnie dziś wieczorem, bo chciałeś, żebym stał obok ciebie. Pomyślałem, że może jakaś cząstka tego małego chłopca, który kochał rodzinę bardziej niż aprobatę, wciąż istniała”.
Daniel otworzył usta.
Nie pozwoliłem mu się odezwać.
„Vanessa nazwała mnie śmierdzącą wiejską dziewczyną, gdy tylko wszedłem. Jej matka wyśmiała moje ubrania. Jej ojciec obraził moją rodzinę. Potem Vanessa zaatakowała jednego z moich pracowników w mojej sali balowej”.
Vanessa krzyknęła: „Twoja sala balowa?”
Uśmiechnąłem się lekko.