„Źle zinterpretowała mój ton.”
„Mówiąc jej, że nikt nie uwierzy sierocie?”
Wyraz twarzy Berthe się zmienił.
Nieznacznie.
Kącik jej ust się zacisnął. Mrugnięcie, które było zbyt wolne.
Ale to wystarczyło.
Bo nigdy nie wyobrażała sobie, że usłyszy te słowa w mojej obecności.
Pauline wróciła z kocem i uklękła obok Élise, żeby położyć go jej na ramionach. Jej ręce drżały. Moja mama przyszła z ręcznikiem i miską czystej wody, ale nie śmiała już na mnie patrzeć. Pomogłam Élise wstać, a kiedy się skrzywiła, w końcu dostrzegłam ciemne ślady na jej kolanach.
Zwróciłam wtedy wzrok na mamę.
„Jak długo to trwa?”
Nie odpowiada.
„Od jak dawna to się dzieje w moim domu?”
Berthe podchodzi bliżej, teraz bardziej zdenerwowana.
„Twoja mama wie, że nic nie zrobiłam”.
„Próbuję pomóc twojej żonie się zaadaptować. Jest krucha, Julien. Potrzebuje porządku. Dyscypliny. Wyobraża sobie rzeczy…”
„Nie wymawiaj więcej mojego imienia”.
Mój własny głos brzmi obco.
Lodowo.
Ostro.
Elise kurczowo przytula się do koca i instynktownie pochyla się w stronę Pauline, jakby miała upaść, gdyby straciła kontakt z człowiekiem, który by jej nie skrzywdził. Jej skóra na ramionach jest czerwona, a ja dostrzegam starcze ślady w pobliżu nadgarstka.
Ten widok uderza mnie jak cios w brzuch.
To nie jest zwykłe popołudnie.
To system.
„Pauline” – mówię – „zabierz Elise na górę. Nalej jej kąpieli, jeśli będzie wystarczająco silna. Zostań z nią. Nie zostawiaj jej samej”.
Pauline natychmiast kiwa głową.
Moja matka wyciąga rękę do Elise, może z poczucia winy, może odruchowo, może po prostu na pokaz. Ale Elise cofa się tak gwałtownie, że prawie się potyka.
Gest jest drobny.
Ale niezaprzeczalny.
Moja matka pozostaje nieruchoma, z ręką zawieszoną w powietrzu, i po raz pierwszy widzę na jej twarzy coś w rodzaju wstydu.
To mój drugi szok tego dnia.
Nie tylko to, że Berthe była okrutna.
Ale to, że moja żona też boi się mojej matki.
Kiedy Pauline i Elise znikają na dole, wyłączam telewizor.