Patrzyłam na niego przez trzy sekundy. Potem zasunęłam mosiężną klapę z głośnym kliknięciem.
„Evelyn, proszę”. Przycisnął czoło do pomalowanego drewna. „Daj mi tylko pięć minut na rozmowę twarzą w twarz. Jeśli zażądasz, żebym potem wyszedł, odejdę”.
Pochyliłam się, przysuwając usta do szczeliny w drzwiach. Mój głos był spokojny, niczym niczym niezakłócone jezioro. „Panie Croft”.
Wstrząsnął nim dźwięk mojego głosu. „Słucham”.
„Trzy lata temu, 15 marca, stałam z tobą przy ołtarzu” – wymamrotałam klinicznym tonem. „Miałam na sobie suknię, którą projektowałam przez trzy miesiące. Kiedy uniosłaś welon, byłaś pijana. Imię, które przypadkowo wyszeptałaś, brzmiało Natalia”.
Usłyszałam, jak jego oddech uwiązł w gardle – ostry, zachrypnięty dźwięk.
„W noc poślubną zabarykadowałaś się w gabinecie” – kontynuowałam. „Zakładałam, że przeglądasz umowy. Później odkryłam, że spędziłaś dwie godziny, pocieszając ją przez telefon”.
„Evelyn, przestań” – błagał łamiącym się głosem.
„W naszą pierwszą rocznicę ślubu przygotowałam ucztę. Napisałeś mi SMS-a, że utknęłaś na posiedzeniu zarządu. Pan Davies przesłał mi później nagrania z kamery samochodowej. Zaparkowałaś w Natali
A w podziemnym garażu do świtu.”
„Błagam cię, przestań.”
„W naszą trzecią rocznicę, czterdzieści osiem godzin temu” – powiedziałem, ściszając głos do szeptu. „Smażyłem przegrzebki. Zapytałem, czy będziesz w domu. Powiedziałeś, że masz spotkanie. Powiedziałem: »To nasza rocznica, Julian«. Nawet nie zatrzymałeś się, prawda?”
„Słyszałem cię!” – wykrztusił, przesuwając dłonie po drewnianych drzwiach. „Boże, Evelyn, słyszałem cię.”
Z moich ust wyrwał się cichy, szczery śmiech. „Słyszałaś mnie. I i tak wyszłaś, żeby wziąć ją za rękę.”
Klatka schodowa pogrążyła się w duszącej ciszy. Słyszałem jego urywany oddech przez drzwi.
„Jestem draniem” – wychrypiał, jego głos był zrujnowany i żałosny. „Byłem dla ciebie potworem każdego dnia. Ale oddam ci swoje udziały.” Wygnam Natalię na inny kontynent. Daj mi tylko jedną szansę na naprawienie fundamentów.
„Jaki fundament, Julian?” Mój głos w końcu się wyostrzył, ostrze ostrza odbiło światło. „Czy potrafisz przepisać czas? Potrafisz zrecytować kolacje, które jadłam w cichym penthousie? Wrzuciłam dwadzieścia siedem postów na prywatne konto, dokumentując moje próby pokochania cię. Czy kiedykolwiek „polubiłeś” choć jednego? Nie zdawałeś sobie sprawy z ich istnienia, dopóki nie przepłynęłam połowy Atlantyku.”
Odsunęłam się od drzwi. „To nie żal, panie Croft. To jedynie wyrzuty sumienia człowieka, którego złapano.”