Victoria nie przywitała się. Jej twarz była maską przerażającego, niewzruszonego spokoju. Sięgnęła do swojej designerskiej torebki i wyjęła mały, zaszyfrowany pendrive. Podała go prokuratorowi.
„Co to jest, Victoria?” zapytała prokurator, zerkając na pendrive.
„Mark Vance nie opróżnił po prostu wspólnego konta, żeby spłacić dług hazardowy, Richardzie” – stwierdziła chłodno Victoria, a jej głos cicho rozbrzmiał w nieskazitelnym korytarzu. „Dwadzieścia trzy tysiące dolarów było przechowywane w ograniczonym, prawnie określonym funduszu powierniczym na cele medyczne, utworzonym na podstawie jedynego numeru ubezpieczenia społecznego mojej córki”.
Oczy prokuratora lekko się rozszerzyły, natychmiast dostrzegając konsekwencje prawne.
„Sfałszował jej podpis cyfrowy, żeby ominąć protokoły bezpieczeństwa” – kontynuowała Victoria, opisując egzekucję sprawcy. „Następnie wykorzystał przelew bankowy, aby przelać skradzione środki przez granice stanowe bezpośrednio na konta znanego, aktywnie badanego nielegalnego syndykatu hazardowego, aby spłacić dług swojej siostry”.
„To federalne oszustwo elektroniczne, kradzież tożsamości i poważne przestępstwo kradzieży” – wyszeptał prokurator, a głupota tego przestępstwa go przytłoczyła.
„Chcę, żeby nakazy aresztowania za poważne oszustwo i oszustwo elektroniczne zostały podpisane i wykonane przez sędziego federalnego przed wschodem słońca” – rozkazała Victoria, a jej oczy płonęły morderczą żądzą.
„Natychmiast je sporządzę” – skinęła głową prokurator, chowając dokument do kieszeni. „Ale co z jego pracodawcą? Jeśli dowie się o śledztwie, może spróbować uciec lub zlikwidować swoje konto emerytalne 401(k)”.
Victoria się uśmiechnęła. Był to zimny, ostry uśmiech drapieżnika, który sprawił, że doświadczony prokurator aż drgnął.
„Niczego nie zlikwiduje” – wyszeptała Victoria. „Dwie godziny temu, gdy moja córka krwawiła na stole operacyjnym, moja firma holdingowa agresywnie nabyła sześćdziesiąt procent, większościowy pakiet kontrolny w domu maklerskim, w którym pracuje Mark. Od północy oficjalnie jestem jego pracodawcą. I na stałe zamroziłam wszystkie jego aktywa korporacyjne”.
W barze w centrum miasta muzyka dudniła. Mark zaśmiał się głośno z żartu Chloe. Wyciągnął swoją elegancką, platynową kartę kredytową i leniwie rzucił ją na małą czarną tacę, którą kelner przygotował na ich rachunek za dwieście dolarów.