„Dobrze, Ethan. Idź”.
Część 3
Ethan nie wyszedł od razu.
Mężczyźni, którzy grożą, często oczekują, że kobiety będą ich gonić z przeprosinami. Stał na korytarzu prawie całą minutę, czekając, aż wpadnę w panikę. Kiedy tego nie zrobiłam, Dean złapał kurtkę i mruknął, że oboje zwariowaliśmy.
Mama zadzwoniła do dozorcy budynku.
Po dwudziestu minutach kanapa wróciła do windy.
Ethan spakował się, jakby każda złożona koszula go oskarżała. Powiedział, że wybieram matkę zamiast męża. Powiedział, że go upokorzyłam. Powiedział, że Dean był jedynym, który rozumiał lojalność.
Mówiłam bardzo niewiele.
To go najbardziej zaniepokoiło.
W drzwiach odwrócił się po raz ostatni. „Zadzwonisz do mnie rano”.
Spojrzałam na matkę, a potem na sypialnię za mną.
„Nie” – powiedziałam. „Pośpię”.
Drzwi zatrzasnęły się.
Przez chwilę stałam zupełnie nieruchomo.