Serce mi zamarło.
Nie byli obcy.
Ktoś im dał dostęp.
Wtedy poczułem.
Benzynę.
Słaby zapach unosił się w nocnym powietrzu.
Chwilę później – dym.
A potem płomienie.
Ogień szybko rozprzestrzenił się w domu, oświetlając okna.
W oddali zawyły syreny. Furgonetka odjechała.