Coś we mnie pękło.
Na zawsze.
„Powiedz to jeszcze raz” – powiedziałem spokojnie.
Isabelle spróbowała się uśmiechnąć.
„Adrien… wróciłeś wcześniej, ja…”
„Powiedz to jeszcze raz”.
Tym razem mój głos przerwał ciszę.
Jej przyjaciółki wymieniły spojrzenia.
Niezręcznie.
Westchnęła zirytowana:
„Kazałam jej jeść. Zawsze robi z czegoś wielką aferę. Szczerze mówiąc, ona…”
Zrobiłem krok.
Tylko jeden.
I zatrzymała się.
Zdecydowanie.
„To moja matka”.
Cisza stała się absolutna.
Śmiech ucichł.
Jakby ktoś odciął nas od świata.
„Adrien, przesadzasz…”
Wyjąłem telefon.
Wybrałem numer.
„Tak. To ja. Zacznijmy.”
Pauza.
„Teraz.”
Rozłączyłem się.