Isabelle spróbowała ponownie:
„Adrien, możemy o tym porozmawiać?”
„Nie”.
Jedno słowo.
Aktualne.
Ostateczne.
Podszedłem do mamy.
Uklęknąłem przed nią.
Wziąłem ją za ręce.
Zimne.
Kruche.
„Spójrz na mnie, mamo”.
Zawahała się.
Potem podniosła wzrok.
„Przepraszam…”
Te słowa złamały mnie bardziej niż cokolwiek innego.
„Nie”.
Mój głos drżał.
„To ja”.
Delikatnie zdjąłem talerz.
Postawiłem go daleko.
Bardzo daleko.
„Nigdy więcej tak nie zjesz”.
Zdjąłem płaszcz.
Położyłem go na jej ramionach.
Potem wziąłem ją w ramiona.