W wieku 68 lat nigdy nie widziałam oceanu, więc kiedy mój syn zaprosił mnie na wycieczkę na plażę na Florydzie, rozpłakałam się w kuchni. Spakowałam nowy kapelusz przeciwsłoneczny, pomalowałam paznokcie na blady róż i pozwoliłam sobie poczuć się wybraną. Potem, w hotelowym lobby, synowa wręczyła mi coś, co dokładnie pokazało, dlaczego tam jestem.
Płakałam nad Jackiem i Rose w „Titanicu”, kiedy zadzwonił telefon, co mówi prawie wszystko, co musicie wiedzieć o popołudniu, jakie spędziłam, oglądając ten film po raz chyba setny.