Przesunął go po raz trzeci, mocno naciskając kciukiem biometryczny czytnik linii papilarnych. Na ekranie pojawił się komunikat: DOSTĘP WZBRONIONY. PROSZĘ ZGŁOSIĆ SIĘ DO KONSJERŻA.
Pewny siebie uśmiech Marcusa zniknął całkowicie. Spojrzał w górę, jego wzrok błądził po wnęce, zanim utkwił wzrok w kopule kamery bezpieczeństwa zamontowanej w rogu sufitu. Wiedział, że patrzę. I dokładnie wiedział, co oznacza czerwone światło.
Podeszłam do panelu interkomu zamontowanego na ścianie w kuchni, nacisnęłam srebrny przycisk łączący bezpośrednio z wnęką prywatnej windy i obserwowałam obraz z iPada.
„Problem z drzwiami, Marcus?” – mój głos odbił się echem z głośnika w holu, zimny i metaliczny.
Na ekranie Marcus drgnął. David i Sarah rozejrzeli się zdezorientowani, próbując zlokalizować źródło mojego głosu, jednocześnie zaganiając swoje krzyczące dzieci.
Marcus podszedł bliżej do mikrofonu interkomu, starając się mówić cicho, aby nie zwracać uwagi personelu. „Evie, skaner nie działa. Zadzwoń do recepcji i niech go wyłączą. Dzieciaki są wyczerpane, cały dzień siedziały w samochodzie”.
„Skaner działa idealnie” – odpowiedziałam, opierając się o zimną, marmurową ścianę mojego penthouse’u. „Twój dostęp został po prostu trwale zablokowany”.
Twarz Marcusa pokryła się głębokim, brzydkim rumieńcem. Maska dobrotliwego patriarchy zaczęła się zsuwać. „Evelyn, przestań się wygłupiać. Otwórz tę cholerną windę. Nie narażaj mnie na wstyd przed moją rodziną”.
„Sam się skompromitowałeś, kiedy postanowiłeś ukraść czterysta czterdzieści tysięcy dolarów z moich kont, Marcusie”.
Na dole, w holu, David gwałtownie odwrócił głowę w stronę brata. „Ukradła? Marcus, o czym ona mówi?”
Nie dałam Marcusowi szansy na rozkręcenie sieci. Ponownie nacisnęłam przycisk mikrofonu, a mój głos rozbrzmiał wyraźnie w alkowie. „Czy powiedział ci, że robi ci przysługę, Davidzie? Czy powiedział ci, że hojnie cię…