Wyglądał na około czterdziestkę, był wysoki, elegancko ubrany, z twarzą napiętą od dawna. Wskazał na kobietę przy stole mojego męża.
„Nazywam się Daniel Mercer” – powiedział. „Kobieta z twoim mężem jest moją żoną”.
Sala zdawała się wirować.
„Co?”
„Powiedziała mi, że jest dziś wieczorem w Bostonie” – odpowiedział. „Śledzę to od sześciu tygodni. Zatrudniłem prywatnego detektywa po tym, jak znalazłem rachunki hotelowe na naszej wspólnej karcie”. Jego wzrok przesunął się na mojego męża. „Twój mąż nazywa się Andrew Bennett, prawda?”
Wpatrywałam się w niego. „Skąd to wiesz?”
„Bo wiem więcej, niż chciałabym wiedzieć”. Wyciągnął telefon i pokazał mi zdjęcie – Andrew i kobieta wsiadają do samochodu przed apartamentowcem. Na dole pojawiła się data z datą sprzed trzech tygodni. Potem kolejne zdjęcie. I kolejne.
Żołądek ścisnął mi się tak mocno, że myślałam, że zwymiotuję.