Na jego telefonie pojawiły się zdjęcia.
Andrew i ta kobieta wsiadają do jego samochodu.
Daty, miejsca, dowody układały się w szereg jeden po drugim.
Żołądek ścisnął mi się tak mocno, że myślałam, że zemdleję. Daniel kontynuował, jeszcze bardziej ponurym tonem: „Miałem się z nimi skonfrontować na zewnątrz. Ale dziś wieczorem coś się zmieniło”.
Zerknął w stronę wejścia do restauracji.
Właśnie weszła kobieta w grafitowym garniturze, otoczona dwoma mężczyznami. Jeden niósł skórzaną teczkę. Drugi miał odznakę przy pasku.
Daniel westchnął głęboko. „To wewnętrzny detektyw firmy Andrew”.