Tej nocy leżeliśmy w łóżku, niemal dotykając się plecami. Nie mogłam spać. Moje ciało bolało w cichych, nieznanych miejscach. Rozstępy na brzuchu wydawały się głębsze niż skóra. Wciąż czułam cień skurczów, gdy poruszałam się zbyt szybko.
„Robisz to dla nas, Mel” – wyszeptał Ethan w ciemności. „Dla naszej przyszłości – i dla spokoju ducha mojej mamy”.
Wpatrywałam się w sufit. Wentylator na górze skrzypiał. Coś we mnie się napięło – coś cichego i pewnego.
I powiedziałam „tak”. Znów.
Druga ciąża nadeszła prawie rok później i rozłożyła mnie w sposób, którego się nie spodziewałam.
Wszystko wydawało się cięższe. W południe bolały mnie plecy, a opuchnięte nogi sprawiały, że chodzenie przypominało brodzenie w wodzie. Niektórymi nocami leżałam bezsennie godzinami, podczas gdy Ethan chrapał w sąsiednim pokoju.
Zaczął spać w pokoju gościnnym, „żeby lepiej wypocząć”. To właśnie powiedział, kiedy pierwszy raz wziął poduszkę i wyszedł. Próbowałam zrozumieć, ale dystans między nami tylko się powiększał.
„Pomożesz mi wyjść z wanny?” – zawołałam któregoś wieczoru.