Jej beżowa jedwabna sukienka ciasno opinała ciążowy brzuch, a Alexander obejmował ją w talii z teatralną, opiekuńczą czułością. Eleanor obserwowała ich z aksamitnego fotela, popijając szampana i promieniejąc niczym królowa przewodnicząca królewskiej sukcesji. Goście szeptali zasłaniając dłonie, ale nikt nie interweniował. Bogactwo uczy sal, jak tolerować absolutne okrucieństwo.
Alexander delikatnie obrócił Chloe, śmiejąc się. Promieniował arogancja, absolutna pewność, że jestem w domu, płacząc w poduszkę, przygotowując się do oddania ostatniego skrawka mojej godności.
Wtedy jego wzrok powędrował przez pokój i zatrzymał się na mnie.
Jego uśmiech natychmiast zgasł. Krew odpłynęła mu z twarzy.
Chloe podążyła za jego wzrokiem i w panice zacisnęła dłoń na gardle. Eleanor zacisnęła dłoń na kieliszku do szampana tak mocno, że myślałam, że kryształ pęknie.
Nie szłam w stronę męża. Podeszłam prosto do miksera na krawędzi sceny.
Młody technik audio spojrzał na mnie zdezorientowany. Uniosłam rękę.
„Wyłącz to” – rozkazałam cicho.
„Proszę pani, pan Sterling powiedział…”
„Powiedziałam, wyłącz muzykę”. Nie krzyczałam. Nie musiałam. Coś w moich oczach sprawiło, że chłopak z trudem przełknął ślinę i wcisnął główny włącznik.
Muzyka nagle ucichła, kończąc się zgrzytem.
Cisza, która zapadła w sali balowej, była natychmiastowa i dusząca. Alexander puścił Chloe tak szybko, że zatoczyła się do tyłu. Podniosłam mikrofon ze statywu, odwróciłam się i stanęłam twarzą do tłumu elitarnych gości.
Wszystkie oczy w sali były zwrócone na mnie.
Spojrzałam martwo na Alexandra.