Ethan cofnął się z przerażeniem o krok.
„Nie rozumiem, co masz na myśli” – mruknął.
„Zaraz usiądziesz ze swoimi synami” – powiedziałem mu.
„Wyjaśnisz im dokładnie, dlaczego odszedłeś od nas dwadzieścia lat temu”.
Ethan cofnął się z przerażeniem o krok.
„Nie wiem, jak to zrobić” – powiedział.
„Po tym wszystkim czasie nie mogę się z nimi zmierzyć”.
Wpatrywał się w swoje znoszone buty.
„Więc zacznij od prostej prawdy” – rozkazałem.
Wpatrywał się w swoje znoszone buty.
„Będą mnie nienawidzić na zawsze” – krzyknął cicho.
„Nie mogę patrzeć im w twarze”.
„Oni też nie mogą patrzeć w twoją” – przypomniałem mu.
„Ale usłyszą każde twoje słowo”.