– Madeleine, twój mąż jest naprawdę zbyt dobry dla sąsiadów.
Mama uśmiechnęła się:
– Zawsze miał dobre serce. Pomaga każdemu.
Mówiąc to, robiła na drutach sweter dla ojca. Ten sweter kosztował ją trzy miesiące pracy. Ojciec nie założył go ani razu. Powiedział, że w tym kolorze wygląda staro. Mama spruła sweter i przerobiła go na szalik. Ojciec tego też nie założył.
Kiedy przechodziła obok ojca, zauważyłam, że drżała jej ręka. Ale uśmiech na jej twarzy… nie zachwiał się ani przez chwilę.
Część 2
Kiedy zmarła moja babcia ze strony ojca, Isabelle Morel przyszła oddać jej hołd wraz ze swoimi dwoma synami. Nazywała moją babcię „babcią Martin” i płakała bardziej rozpaczliwie niż prawdziwe wnuki.
Moja ciocia uznała to za dziwne i zapytała ojca: „Dlaczego ona też przyszła?”.
Ojciec odpowiedział: „To sąsiedzi. To normalne, że przyszła złożyć kondolencje”.
Ciocia o nic więcej nie pytała.
Ale później powiedziała mi, że obaj synowie Isabelle Morel… są bardzo podobni do mojego ojca. Szczególnie ten młodszy chłopiec. Oczy, nos, usta… wyglądali jak wyjęci z tej samej formy. Powiedziała to bardzo cicho.
Odpowiedziałam: „Ciociu, za dużo o tym myślisz”.
Ona odparła: „Mam taką nadzieję”.