nie odpowiedział.
CZĘŚĆ 3: Co naprawdę mi się należało
Później znalazłam od niego starą wiadomość.
Obietnicę.
Termin, którego nigdy nie dotrzymano.
Dowód, że dałam mu więcej, niż powinnam.
Wysłaliśmy oficjalne zawiadomienie – nie po to, żeby go skrzywdzić, ale żeby chronić siebie.
Powoli wszystko zaczęło się zmieniać.
Jego firma miała problemy bez wsparcia.
Jego styl życia się zmienił.
Rzeczywistość dała o sobie znać.
W międzyczasie przeprowadziłam się do mniejszego, jaśniejszego mieszkania.
Po raz pierwszy od lat zrobiłam coś prostego.
Kupiłam kwiaty – dla siebie.
W końcu doszliśmy do porozumienia.
Nie o pieniądzach.