Odwróciłam się i spojrzałam na nią. „Niektóre dni są trudniejsze od innych. Ale nie. Przypomina mi, że przetrwałam”. A teraz przypomina mi to jeszcze coś innego”.
Mrugnęła.
„Że moja córka znów mnie wyraźnie widzi” – dokończyłam.
„Nadal nienawidzisz swojej twarzy?”
Clara rozpłakała się przede mną. Potem śmiała się z siebie, że płacze, i ja też się śmiałam.
Przez lata myślałam, że moje blizny to najtrudniejsza rzecz, jaką dźwigam.
Byłam w błędzie.
Najtrudniejsze było obserwowanie, jak moja córka się ich boi, zanim poznała prawdę. A najlepsze było obserwowanie, jak kocha mnie jeszcze mocniej, kiedy już to zrobiła.