Kiedy miałam 16 lat, nasz blok spłonął w środku nocy. Ludzie uciekali. Potem usłyszałam płacz dzieci na drugim piętrze. Wróciłam i je wyciągnęłam. Uratowałam je, a ogień przybrał taki sam wyraz twarzy, jaki miałam kiedyś. Nigdy nie opowiadałam tej historii zbyt często, bo nie chciałam, żeby całe moje życie sprowadziło się do jednej strasznej nocy.
Wyciągnęłam rękę i wzięłam Clarę za rękę. „Przyjdę jutro, kochanie. Żebyś nigdy nie musiała się wstydzić prawdy”.
Clara gwałtownie cofnęła ręce. „Nie rozumiesz, mamo. Nie wiesz, jak to jest, kiedy się gapią”.
„Wiem dokładnie, jak to jest, kochanie”.
Clara spojrzała na mnie. Widziała, że nie jestem zła w sensie wybuchu gniewu. Zraniona, owszem, ale pod spodem kryło się coś bardziej brutalnego.
„Nie wiesz, jak to jest, kiedy się gapią”.
***
W środku mama kroiła truskawki w kuchni. Jedno spojrzenie na opuchnięte oczy Clary wystarczyło, żeby siedziała cicho.
Kucnąłem przed Clarą. „Jeśli ktoś myśli, że może się z ciebie śmiać z powodu mojego wyglądu, to powinien się dowiedzieć, z czego się śmieje”.
Pociągnęła nosem. „Proszę, nie pogarszaj tego, mamo”.
„Próbuję to powstrzymać, kochanie… i zrobię to”.