Mama przerwała cicho: „Twoja mama spędziła 20 lat, znosząc ludzkie spojrzenia. Już nikogo się nie boi”.
Klara zasłoniła twarz. „Chciałam po prostu jednego normalnego dnia”.
Dotknąłem jej ramienia. „Więc pozwól, że spróbuję ci dać”.
Jeden.”
Nie odpowiedziała. Ale nie odmówiła mi ponownie.
„Muszą się dowiedzieć, z czego się śmieją”.
Następnego ranka włożyłam swoją najlepszą granatową sukienkę. Nie dlatego, że myślałam, że sukienka może mnie chronić, ale dlatego, że zbroja przybiera różne formy. Zakręciłam włosy, upięłam jeden bok do tyłu i starannie się umalowałam, mimo że wiedziałam, że blizny nigdy nie znikają pod pudrem.
Mama stanęła w drzwiach. „Jesteś pewna?”
„Moja córka jest wyśmiewana z czegoś, co nie jest jej winą” – powiedziałam. „Nie mogę zostać w domu”.
Skinęła głową. „To idź i spraw, żeby poczuły się niekomfortowo”.