„Już nie wiem, o co chodzi” – przyznałem.
„I nie sądzę, żebyśmy mogli udawać, że wszystko jest w porządku”.
Skinęła głową.
„Ale może… kiedy to wszystko naprawdę się skończy… dowiemy się, co nam pozostało”.
„Słusznie” – powiedziała cicho.
Spojrzałem na nią. „Ale jeśli będzie następny raz… nie mamy takich sekretów”.
Jej oczy się zaszkliły, ale nie protestowała.
Po prostu przysunęła się bliżej, ocierając się ramieniem o moje.
I po raz pierwszy odkąd wszystko się rozpadło…
Nie czułem się zupełnie samotny.