Valéria nigdy nie wiedziała, że nigdy nie zapisałem na nią żadnych akcji wydawnictwa. Ani jednej. Firma była chroniona prywatnym funduszem powierniczym. Byłem jedynym administratorem za mojego życia, z pełną władzą do zmiany beneficjenta w dowolnym momencie.
Waleria była tylko beneficjentką drugorzędną. Oznaczało to, że gdybym umarła, odziedziczyłaby wszystko. Ale dopóki żyłam, nie miała realnej kontroli nad niczym.
A tej nocy straciła wszystkie prawa.
Jej kontrakt jako wiceprezesa był jasny. Agresja fizyczna wobec założyciela, naruszenie reputacji firmy lub znęcanie się nad osobą starszą skutkowałyby natychmiastowym zwolnieniem bez odszkodowania. Pieniądze, które zainwestowałem w jej agencję, również nie były całkowitym darem. Zawierał klauzulę, która pozwalała na zwrot środków w przypadku udowodnionego wykroczenia.
A to nie wszystko.
Zaliczka na mieszkanie w Moema nigdy nie była prezentem. Była to formalna pożyczka, podpisana przez nią i Rodriga, z klauzulą wcześniejszej spłaty.
Valéria zawsze uważała, że moja miłość mnie osłabia. Nigdy nie rozumiała, że kobieta, która buduje coś od podstaw, uczy się chronić siebie, zanim zaufa innym.
O drugiej nad ranem Ernesto skończył list rezygnacyjny. O trzeciej Julián zablokował wszystkie konta firmowe i karty z nią powiązane. O czwartej przygotowano wezwanie do spłaty pożyczki w wysokości siedmiu milionów ośmiuset tysięcy reali. O piątej podpisałem aneks do umowy powierniczej.
Nowych beneficjentów wybrałem z taką samą starannością, z jaką wydawca wybiera rękopis. Trzy instytucje kultury, dwa wydawnictwa, które współpracują ze mną od ponad dwudziestu lat, i Mateo, mój prawnuk. Jego udział będzie chroniony do osiągnięcia pełnoletności, poza zasięgiem matki.
O 7:30 rano kurier wyszedł z poleconą kopertą zaadresowaną na adres Walerii. W środku znajdowały się wszystkie dokumenty: rezygnacja, wniosek o wykluczenie z funduszu powierniczego, zawiadomienie o windykacji i wydrukowana kopia klatki z nagrania. Leżałam na podłodze, z krwawiącą wargą, a ona stała, patrząc na mnie bez cienia skruchy.
Obudziła się o 8:47.
Nie byłem tam, ale dowiedziałem się później.