Jedno do Hectora Salgado, prywatnego detektywa, któremu moja babcia ufała przez dwadzieścia lat.
Jeden list do sekretarki sędziego Ledezmy, załączając notarialnie poświadczoną kopię mojej umowy przedmałżeńskiej: tej samej, którą Alejandro podpisał bez czytania, ponieważ uważał ją za „romantyczną formalność”.
Następnego ranka ubrałam się w jasnoniebieskie ubranie.
Patricia uśmiechnęła się, gdy mnie zobaczyła. „Grzeczna dziewczynka. Gotowa na rozsądek?”
Alejandro ponownie zaprosił notariusza. Roberto przyniósł butelki francuskiego szampana.
Przywieźli również drugi dokument.
W ten sposób moje akcje z prawem głosu zostały przeniesione bezpośrednio na Alejandro.
Przeczytałem to powoli, a potem podniosłem wzrok. „To oszustwo”.
Alejandro się roześmiał. „To małżeństwo”.
Notariusz unikał patrzenia mi w oczy.
Wtedy zauważyłem jego spinki do mankietów.
Srebrne inicjały: RN
Te autorstwa Roberto Navarro.
Zatem notariusz nie był niezależny.
Dobry.
Jeszcze jeden gwóźdź.
Niczego nie podpisałam.
Zamiast tego sięgnąłem do torby i położyłem na stole mały, czarny magnetofon.
Działało odkąd weszli do pokoju.