Hector po prostu nacisnął przycisk.
A potem głos Alejandro wypełnił cały pokój.
“Podpiszesz jutro, albo cię zrujnuję.”
Aleksander zbladł.
Wtedy usłyszeliśmy głos Roberta.
„Wszystko ma swoją cenę.”
A potem Patricia.
„Nie wyglądasz na kobietę zdolną do prowadzenia firmy”.
Nikt w pokoju się nie poruszył.
Oni nawet nie oddychali.
Dźwięk ich własnych głosów niszczących ich był niemal elegancki.
Patricia zaczęła kręcić głową. „To niczego nie dowodzi…”
„To wystarczający dowód, żeby wszcząć śledztwo” – odpowiedziała Mariana, nie podnosząc głosu.
Potem nadszedł ostateczny cios.
Zapisane zeznanie notariusza.
Dokładna kwota, którą Roberto mu zapłacił.
Instrukcja fałszowania dat.
Naciski na sfałszowanie dokumentów, gdybym odmówił podpisu.
Przyglądałem się, jak twarz Roberta powoli traciła kolor.
Wyglądał jak człowiek obserwujący zawalenie się budynku, nad którym, jak sądził, ma pełną kontrolę.
Alejandro zrobił w moją stronę krok pełen złości.