Ochrona zareagowała zanim zdążył się zbliżyć.
„Zaplanowałeś to wszystko!” krzyknął.
I tak to się stało.
Prawdziwy mężczyzna kryjący się za czarującym uśmiechem.
Brutalny.
Zdesperowany.
Pusty.
Spojrzałem mu prosto w oczy.
„Nie” – powiedziałem łagodnie. „Zrobiłeś to. Ja po prostu miałem dość rozsądku, żeby to nagrać”.
Roberto wskazał na mnie, trzęsąc się ze złości.
„Cholerny manipulatorze…”
Mariana spojrzała w górę.
„Zdecydowanie radzę panu bardzo uważać na to, co pan powie, panie Navarro. Całe to pomieszczenie jest nagrywane”.
Strach zmienił atmosferę.
Nie byli już drapieżnikami.
Teraz byli uwięzionymi ludźmi.
Następnie wyjąłem ostatni dokument.
Umowa przedmałżeńska.
Dokument, który Alejandro podpisał ze śmiechem, ponieważ wierzył, że cicha kobieta nigdy nie może być niebezpieczna.
Położyłem to przed nim.
„Nasza intercyza” – powiedziałem. „Wszystkie odziedziczone aktywa pozostają wyłącznie moją własnością. A klauzula o niewierności unieważnia wszelkie roszczenia finansowe”.
Alejandro na sekundę przestał oddychać.