Mój zespół prawny również.
Dwóch audytorów finansowych.
Hektor Salgado.
A na końcu pokoju wisiał portret mojej babci Izabeli, obserwującej wszystko tym twardym wzrokiem, który zawsze wprawiał kłamliwych mężczyzn w drżenie.
Alejandro stanął jak wryty.
Po raz pierwszy od naszego ślubu przestała się uśmiechać.
„Co to, do cholery, jest?” – zapytał.
Powoli usiadłem na czele stołu.
„Nasza pierwsza szczera rozmowa rodzinna”.
Patricia nerwowo się zaśmiała.
Roberto w końcu odłożył telefon.
Mariana otworzyła grubą teczkę i przemówiła z zabójczym spokojem.
„Alejandro Navarro, Patricia Navarro i Roberto Navarro zostali niniejszym formalnie powiadomieni o pozwie cywilnym w sprawie o wymuszenie, oszustwo, spisek, manipulację finansową i próbę nielegalnego przywłaszczenia korporacyjnego”.
Nastała piękna cisza.
Patricia zareagowała pierwsza.
„To śmieszne” – warknął. „Naprawdę myślisz, że ktoś będzie cię traktował poważnie?”
Nie odpowiedziałem.