„Gości?” zapytała mama.
„Tak. Bardzo ważny gość”.
Lekko zmarszczyła brwi.
„Która godzina?”
„O siódmej”.
Uśmiechnęłam się.
Ale w środku…
wszystko było już gotowe.
Dokładnie o siódmej zadzwonił dzwonek do drzwi.
Poszłam otworzyć.
Weszło trzech mężczyzn.
Prawie się nie odzywali, ale sama ich obecność natychmiast sprawiła, że powietrze stało się ciężkie.
Stałam na środku salonu.
„Usiądź”.