Nie dlatego, że nie chciałem jej trzymać.
Ale ponieważ…
Bałam się poczuć pod dłońmi, ile schudła.
Kiedy w końcu zasnęła…
Poszłam do biura.
Włączyłam ponownie system bezpieczeństwa.
Ten dom…
Zaprojektowałam go, kamera po kamerze.
Osiem kamer.
Sto osiemdziesiąt dni nagrań.
Przejrzałam nagrania do dnia wyjazdu.
5:10 rano
Camille była już w kuchni.
Samotna.
Zmęczona.
Ale już przygotowywała jedzenie.
Dzień 3.
Przyjechali „rodzice”.
Wszedł mężczyzna i pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było obejrzenie domu.
Zatrzymał się przed sejfem.
Potem przed kamerami monitoringu.
Kobieta się uśmiechnęła.