Skrzywił się gwałtownie. „Nie mów. Dopóki nie wyjdzie”.
Trzy godziny później stan Jake’a został ustabilizowany i przeniesiony na OIOM. Staliśmy przed szybą, obserwując, jak jego klatka piersiowa unosi się i opada.
„Susan” – odezwał się w końcu Michael. Jego głos brzmiał głucho, bez żadnych emocji. „Powiedz mi. Czy Jake jest moim synem?”
„Oczywiście, że jest!” krzyknęłam. „Wiesz, że jest!”
„Nauka mówi co innego”. Odwrócił się do mnie, a w jego oczach malowało się całkowite przerażenie. „Kiedy oszukiwałaś… Jake był już na studiach. To znaczy, że okłamałaś mnie na długo przed Ethanem. Okłamywałaś od samego początku”.
„Nie! Przysięgam!”
„To wyjaśnij tę krew!”
„Nie wiem!”
Drzwi OIOM-u się otworzyły. Pielęgniarka gestem zaprosiła nas do środka. „On się obudził. Prosi o was oboje”.
Pobiegliśmy do łóżka. Jake był blady, z rurkami jak węże wokół ramion.
„Tato. Mamo” – wychrypiał.
„Jesteśmy na miejscu, synu” – powiedział Michael, chwytając go za rękę. „Jesteśmy na miejscu”.
Jake wziął drżący oddech. Spojrzał na Michaela z wyrazem głębokiego smutku. „Tato… Muszę ci coś powiedzieć. Słyszałem pielęgniarki rozmawiające o krwi”.
„Nieważne” – powiedział szybko Michael, a jego głos się załamał. „Damy sobie radę”.
„Już wiem” – wyszeptał Jake. Łza spłynęła mu po skroni, na linię włosów. „Wiem od siedemnastego roku życia. Znalazłem swój akt urodzenia i kartę grupy krwi. Kilka lat temu zrobiłem test DNA online”.