Podzielił się ostatnim kawałkiem chleba z głodnym nieznajomym, a gdy
Stopy procentowe gwałtownie rosły, a ja szybko znalazłem się w beznadziejnej sytuacji, czekając na dzień, w którym chciwość okrutnie mnie ukarze. Wczoraj rano to przerażające oczekiwanie stało się rzeczywistością, gdy do mojej bramy podeszło trzech komorników w asyście patrolu policji. Arogancko otworzyli moje stare, drewniane drzwi i rzucili mi przed oczy urzędowy dokument o natychmiastowym zajęciu mojego majątku i natychmiastowej, przymusowej eksmisji na ulicę. Nie miałem absolutnie nikogo, do kogo mógłbym się poskarżyć, ani ani jednego krewnego, który udzieliłby mi pomocy w tych najtrudniejszych, ostatnich chwilach mojego życia.
Spakowałem swoje stare, podarte rzeczy do jednej plastikowej torby, a łzy wstydu cicho spływały po mojej chorej, pomarszczonej twarzy. Sąsiedzi nieśmiało zerkali przez okna, litując się nad starym Asimem, ale nikt nie odważył się wyjść i stawić czoła aroganckim i uzbrojonym policjantom. Wyprowadzili mnie na zimny jesienny deszcz, założyli wielką, ciężką żelazną kłódkę na moje drewniane drzwi i chłodno wskazali mi drogę do błotnistej alejki. Byłem w tym momencie całkowicie gotowy zakończyć moje przeklęte, chłopskie życie, zamarzając na ulicy jak najgorszy porzucony pies.