„Po co wracać?” zapytał.
„Nie wróciłem po ciebie.”
Neo rozejrzał się.
Królestwo.
Żołnierze.
Strach.
„Wróciłem, żeby powstrzymać to, w co się zmieniasz”.
Długa cisza.
Potem uniósł rękę.
Wydobyło się z niej delikatne światło.
Dotknęło ziemi.
I powoli…
rośliny rosły.
Kwiaty rozkwitały.
Nawet żołnierze cofnęli się, zszokowani.
„Siła… to nie to” – powiedział, patrząc na króla. „Strach, gniew… to nie jest sposób, w jaki się rządzi”.
Król nie odpowiedział.
Po raz pierwszy…
nie wiedział, co powiedzieć.
„Chcesz silnego królestwa?”
Neo położył dłoń na piersi.
„Więc zacznij od tego, żeby nie niszczyć tego, co cię otacza”.
Królowa wciąż płakała.
„Przepraszam…” – powtarzała.
W kółko.