Jak koniec czegoś.
„Poniosłem porażkę” – mruknął.
Nikt się nie poruszył.
„Nie tylko jako król… ale jako ojciec”.
Spojrzał na Neo.
„Nie mogę zmienić tego, co zrobiłem”.
Jego głos drżał.
„Ale mogę zmienić to, co zrobię.”
Cisza.
Potem…
żołnierze zaczęli opuszczać broń.
Jeden po drugim.
Bez rozkazów.
Bez krzyku.
Po prostu… bo rozumieli.
Tego dnia nie było wojny.
Żadnego rozlewu krwi.
Tylko prawda.
Surowa.
Brutalna.