Neo podszedł.
Zatrzymał się przed nią.
Potem…
delikatnie…
wyciągnął rękę.
Uniosła wzrok.
Zszokowana.
„Przeszłości nie da się wymazać”.
Zatrzymał się.
„Ale można ją zrozumieć”.
Wzięła go za rękę.
Szlochając.
„Czy możesz mi… wybaczyć?”
Cisza się przedłużała.
Długa.
Głęboka.
Potem…
„Tak”.
Jedno słowo.
Ale zmieniło wszystko.
Król zamknął oczy.
Jakby uderzyło go coś niewidzialnego.
Potem powoli…
wyciągnął miecz.
I pozwolił mu upaść na ziemię.
Dźwięk rozbrzmiał echem.