Przyciągnął walizkę do drzwi, pocałował mnie w czoło i powiedział: „Upewnij się, że ją zamkniesz”.
Skinęłam głową.
Ale ciężar na mojej piersi był miażdżący.
Kiedy drzwi zamknęły się za nim, a jego kroki ucichły, w domu zapadła nienaturalna cisza.
Stałem tam przez dłuższą chwilę, wpatrując się w drzwi.
Potem powoli odwróciłem się w stronę korytarza.
W stronę sypialni.
W stronę łóżka.
Serce zaczęło mi walić tak mocno, że słyszałem je w uszach.
Coś jest nie tak.
I tym razem… dowiem się, co to jest.
Sam przeciągnąłem materac na środek pokoju. Ręce już mi się trzęsły, kiedy poszedłem do kuchni i chwyciłem nóż do tapet. W domu było zbyt cicho, jakby czekał.
Uklęknąłem przy materacu i docisnąłem ostrze do materiału.