„Pamiętam ich buty. Były czarne i błyszczące. Jeden nadepnął na fioletową włóczkę Randy’ego. Chciałam go przesunąć, ale pani Reeves kazała nam się odsunąć”.
„To wtedy zabrałaś plecak?”
Sarah skinęła głową. „Po tym, jak go zabrali. Jego plecak wciąż był pod stołem. Randy kazał mi pilnować jednorożca do Dnia Matki, a w środku była karteczka z przeprosinami”.
„Więc go zabrałaś”.
„Pomyślałam, że jeśli dorośli go znajdą, to go wyrzucą”.
Spojrzała na mnie przestraszonymi, ale lojalnymi oczami.
„Więc go pilnowałam”.
Przytuliłam ją, gdy płakała w moje ramię, a niedokończony jednorożec siedział między nami, jakby Randy dopiero co wyszedł z pokoju.
Kiedy się uspokoiła, zapytałam: „Kto się tobą opiekuje?”
„Mój dziadek. Dziadek Joe”.
„Znasz jego numer?”
Dłonie jej drżały, więc wykręciłam numer.
Dziadek Joe bez tchu odpowiedział: „Sarah? To ty, dziecko?”
„To Haley. Mama Randy’ego. Sarah jest ze mną”.
„O Boże. Przepraszam panią. Wyszła, zanim się obudziłam”.
„Nie przeszkadzała mi, Joe” – powiedziałam. „Przyprowadziła mojego syna do domu”.
Zamilkł.
„Proszę, przyjdź” – powiedziałam. „A jutro pójdziesz ze mną do szkoły”.
Sara wyglądała na przerażoną. „Pani Bell będzie zła”.
Wzięłam ją za rękę. „Randy też się bał, ale i tak powiedział ci prawdę”. Teraz opowiemy to za niego, dobrze?”
Część 3
Następnego ranka włożyłam kartkę Randy’ego, list z przeprosinami i niedokończonego jednorożca z powrotem do jego plecaka.
Potem pojechałam do szkoły.