Były telefony, wiadomości, listy, próby wyjaśnień.
Étienne powiedział, że popełnił błąd.
Marion powiedziała, że zakochała się nieświadomie.
Zablokowałam ich oboje.
Wszczęłam postępowanie sądowe.
Płakałam całymi nocami, zasypiałam zrywami, zastanawiając się, kiedy moje życie wymknęło się spod kontroli, a ja tego nie zauważyłam.
Ale pewnego ranka, po prostu, zmęczyło mnie cierpienie z powodu dwojga ludzi, którzy nigdy na mnie nie zasługiwali.
Miałam mały warsztat dekoratorski i tekstylny, który zawsze traktowałam niemal jak drugorzędną pasję.
Tworzyłam tam obrusy, poduszki i dekoracje ścienne, inspirowane antycznym haftem, lnem normańskim, motywami prowansalskimi i koronkami z Calais.
Więc wzięłam swoje oszczędności.
I pracowałam.
Naprawdę pracowałam.
Przekształciłam ten warsztat w azyl, potem w projekt, a potem w biznes.
Projektowałam, sprzedawałam, poniosłam porażkę i zaczynałam od nowa.
Otworzyłam mały sklepik w Tours, a potem kolejny w Lyonie.
Współpracowałam z rzemieślniczkami z Bretanii, tkaczkami z Północy, hafciarkami z Alzacji – kobietami, które również odbudowały coś zranionymi rękami.
Podróżowałam.
Uczyłam się.