W końcu poczułam to wszystko. Ale w tej właśnie chwili, patrząc na jego szarą twarz i drżące dłonie, poczułam coś znacznie spokojniejszego. Czułam się wykończona. 6 lat, towarzystwo mojej matki, pierwsze miesiące mojej córki w moim ciele, rozcięta warga, perłowe kolczyki mojej babci, które nosiłam jak zbroję. Czułam się wykończona tym wszystkim. To poprawiony zapis, powiedziałam.
Ten prawdziwy. Wzięłam teczkę. Wyprostowałam kolczyki mojej babci. I wyszłam z sali sądowej numer 7, podczas gdy mój mąż stał tam, trzymając dowody na wszystko, co zrobił, i cały ciężar, jaki to będzie go kosztowało. Powinnam ci powiedzieć, co to był za dokument, bo zasługujesz na to, żeby wiedzieć.
Zespół kryminalistyczny Simona na dwa miesiące przed rozprawą zrobił coś, czego Harrison się nie spodziewał. Znaleźli Dennis. Dennis, emerytowany dyrektor finansowy, ten, który pracował dla Harrisona i zajmował się dokumentacją spadkową po mojej matce. Dennis miał 63 lata, mieszkał w Scottsdale i, jak się okazało, od kilku lat czuł się bardzo winny z powodu kilku konkretnych rzeczy.
Kiedy detektyw Simona go odnalazł i przedstawił potencjalne zarzuty karne, współudział w oszustwie, spisek w celu popełnienia fałszerstwa, naruszenie obowiązków powierniczych, Dennis uznał, że lojalność wobec Harrisona Prescotta nie jest warta federalnego oskarżenia. Dennis przechowywał dokumentację, prawdziwą dokumentację, równoległą dokumentację każdej transakcji, każdego przelewu, każdego polecenia, jakie Harrison przekazał mu mniej więcej w czasie śmierci mojej matki.
Przechowywał je, powiedział detektywowi Simona, ponieważ był człowiekiem, który potrzebował strategii wyjścia. Nawet jeśli miał nadzieję, że nigdy jej nie będzie potrzebował, to jednak jej potrzebował. Dokument, który Harrison trzymał w sali sądowej, to pełne, podpisane oświadczenie Dennisa, 41 stron z załącznikami, złożone w sądzie, które… Rano.
Było tam wszystko: transfer z podrobionego dokumentu, firma-słup, instrukcje, które Harrison dał Dennisowi, dotyczące zgrania formalności z moim żalem. Konkretny e-mail z datą 2 dni po pogrzebie mojej matki, w którym Harrison napisał: „Ona nie przeczyta niczego uważnie przez co najmniej miesiąc. Idźmy naprzód.