Spojrzałam na swoje drżące dłonie. Potem podniosłam wzrok i zobaczyłam sędziego Randalla Thompsona. Nie poruszył się. Nie sięgnął po młotek, notatki ani nic związanego z procedurami. Siedział zupełnie nieruchomo na krześle, zapomniawszy o dokumentach, wpatrując się we mnie z wyrazem twarzy, jakiego nigdy wcześniej nie widziałam u sędziego. To nie była neutralność.
To nie była wyćwiczona biurokratyczna obojętność, którą sędziowie kultywują niczym profesjonalne narzędzie. To było coś starszego, twardszego i o wiele bardziej niebezpiecznego. Przez chwilę wyglądał jak człowiek, który zobaczył coś, czego nie mógł odzobaczyć i podjął decyzję. Baiff, powiedział, że jego głos miał temperaturę zamkniętego pomieszczenia zimą.
Zamknąć salę sądową. Ciężkie drzwi zamknęły się z dźwiękiem przypominającym koniec czegoś. Chcę opisać, jak to jest, gdy w pomieszczeniu zmienia się równowaga sił. Nie wydaje się to zwycięstwem. Przynajmniej na początku. To jak zmiana ciśnienia powietrza, jak przed burzą. Kiedy atmosfera robi coś ogromnego i niewidzialnego, co czujesz w swoich żyłach.