Rozdział 4: Dźwięk rozbijającej się klatki
Siedziałam przy mojej małej kuchennej wyspie, popijając czarną kawę i patrząc, jak Maya spokojnie śpi na kanapie w salonie, gdy mój telefon zawibrował, uderzając o
drewno.
Krzyki zaczęły się dokładnie o 8:15.
Odebrałam połączenie, przełączając na głośnik i powoli upiłam kolejny łyk kawy. Głos Eleanor dobiegł z głośnika, tak wysoki, pełen czystego, nieskażonego przerażenia, że przeszedł w bezdechowy rzężenie, gdy przeczytała nakaz eksmisji.
„Ona nie może tego zrobić! To mój dom! Richard, zrób coś!” wrzasnęła. W słuchawce rozległ się głośny, dudniący huk – dźwięk, jaki wydała, gdy rzuciła ozdobnym porcelanowym królikiem o drewnianą podłogę w holu.