Przewinęłam czternaście zdjęć. Powiększyłam tło każdego z nich. Maya nie była na żadnym kadrze.
Miękki dreszcz niepokoju przebiegł mi po karku, uczucie zupełnie oderwane od agresywnej szpitalnej klimatyzacji. Szybko napisałam SMS-a do siostry.
Piękny stół. Gdzie Maya? Znalazła już złote jajo?