Sterling skinął głową. „Cesarskie cięcie wykonano natychmiast po przybyciu. Uraz wywołał poród, ale płód był żywy. Trzydziesty drugi tydzień, nie ósmy. Raport, który widziała Eleanor, był stary. Była w znacznie bardziej zaawansowanej ciąży, niż komukolwiek powiedziała”.
Moje kolana uderzyły w trawę. Trzydziesty drugi tydzień. Osiem miesięcy. Ukrywała to, nosząc luźne ubrania, chroniąc go.
„A dziecko?” zapytał Victor.
„Jest w inkubatorze noworodkowym w piwnicy” – powiedział Sterling. „Zdrowy. Z silnymi płucami”.
„Dobrze” – powiedział Victor. „Mój nabywca przyjedzie jutro. Zdrowy męski potomek z czystą genetyką osiąga wysoką cenę”.
Świat ucichł. Nie zabili mojego syna. Oni go ukradli. Pobili mojego
Wprowadził żonę w śpiączkę, żeby wywołać poród i sprzedać nasze dziecko.
Parametry misji zmieniły się natychmiast.
Priorytet pierwszy: Zabezpieczyć aktyw (mojego syna).
Priorytet drugi: Wyeliminować wrogów.
Podszedłem do drzwi prowadzących do piwnicy. Podważyłem zamek i wślizgnąłem się do środka. Piwnica była w pełni wyposażoną prywatną kliniką medyczną. A tam, na środku, stał inkubator.
W środku leżał malutki, wiercący się chłopiec. Miał ciemne włosy. Moje włosy.
„Jestem tutaj, kolego” – wyszeptałem, kładąc dłoń w rękawiczce na szybie. „Tata jest tutaj”.
Usłyszałem kroki na schodach.
„Sprawdź poziomy” – dobiegł głos Victora. „Dominic, sprawdź generator”.
Schowałem się za stosem butli z tlenem. Dominic wpadł do pokoju, oświetlając latarką. Podszedł do inkubatora i mocno postukał w szybę.
„Mały drań” – zadrwił.