Na dźwięk imienia Victora Harringtona Daniel cofnął się, jakby został uderzony. Jego zmieszanie przerodziło się w panikę, gdy zażądał wyjaśnienia, co jego ojciec miał z tym wszystkim wspólnego. Odpowiedziałem jednym słowem: wszystko.
Subtelnym gestem zasygnalizowałem mojemu zespołowi. Projektor włączył się, ale zamiast umów finansowych, ekran wypełnił się dowodami – wyciągami bankowymi, rachunkami zagranicznymi na Kajmanach, łańcuszkami e-maili między Danielem a senatorem, nagraniami prywatnych spotkań. Dossier Victora, teraz powiększone o wszystko, co odkryłem w ciągu ostatnich osiemnastu miesięcy.
Senator Cole natychmiast stracił panowanie nad sobą, oskarżając mnie o włamanie i nielegalny dostęp. Spokojnie go poprawiłem, wyjaśniając, że odziedziczyłem dowody po założycielu firmy – człowieku, który wolałby, żeby jego imperium trafiło w moje ręce, niż żeby zostało zniszczone przez korupcję jego własnej rodziny. Powiedziałem Danielowi, że jego ojciec wiedział o wszystkim i że worek na śmieci, który mi wręczył, zawierał nie tylko pieniądze, ale także klucze do ich zniszczenia.
Vanessa załamała się, jej pewność siebie legła w gruzach, rozpaczliwie wzywając ojca, by naprawił sytuację. Senator, kurczowo trzymając się swojego statusu politycznego, próbował skorzystać z immunitetu i zwrócić się do sojuszników. Pozwoliłem sobie na lekki, powściągliwy uśmiech i powiedziałem mu, że może spróbować – ale że kopie pełnego dossier zostały już dostarczone prokuratorom federalnym, organom nadzoru finansowego i głównym mediom dwadzieścia minut wcześniej. Tym razem jego wpływy go nie ochronią.