Wersji czystej.
Wersji, która zmieści się w nagłówku.
Ale prawda jest dłuższa.
Prawda jest taka, że pewnego dnia, w parku w północnej Francji, Adrien zobaczył kobietę, którą kiedyś kochał, siedzącą na zimnie z dwójką dzieci i zrozumiał w tamtej chwili, że jego sukces poszerzył jego świat, podczas gdy jego serce, z drugiej strony, żyło życiem racjonowania.
Prawda jest taka, że te dzieci nigdy nie miały należeć do jego przeszłości, a jednak stały się istotną częścią jego przyszłości.
Prawda jest taka, że miłość nie wróciła, bo tak było wygodnie.
Powróciło, bo żal obnażył ich doszczętnie, aż pozostała tylko rzeczywistość.
A rzeczywistość, pod ruinami, wciąż tam była.
A być może najdziwniejsza prawda ze wszystkich jest taka:
Ławka w parku Barbieux to nie miejsce, w którym życie Adriena się rozpadło.
To miejsce, w którym w końcu przestała udawać, że jest kompletna, nie będąc…
ten.
KONIEC