„Wybrałaś arogancję. Wybrałaś kłamstwa. Wybrałaś kobietę, która mnie upokorzyła, bo uważała mnie za nic niewartą. I pozwoliłaś jej na to”.
Jego oczy napełniły się łzami.
Ale te łzy już mnie nie poruszały.
Bo nie zrodziły się z miłości.
Zrodziły się ze strachu przed utratą wszystkiego, co w końcu zrozumiał.
Éléonore, zrozpaczona, odwróciła się do niego.
„Antoine, zrób coś!”
Spojrzał na nią spanikowany.
„To twoja wina!”
Podskoczyła.
„Przeze mnie? To ty mi powiedziałaś, że ona jest nikim!”
Cała restauracja to słyszała.
Antoine zamknął oczy.
Za późno.
O wiele za późno.
Odwróciłam się do pozostałych kobiet.
Ochroniarze.
„Wyprowadźcie ich”.