Natychmiast się wyprostował.
„Tak, pani prezes”.
„Od dziś wieczorem panna Eleanor de Valmont ma zakaz wstępu do wszystkich lokali Grupy Étoile Royale. Restauracji, luksusowych hoteli, prywatnych klubów, lokali gastronomicznych. We Francji i za granicą”.
Eleanor zbladła.
„Co? Nie! Nie możesz tego zrobić!”
Spojrzałem na nią bez emocji.
„Właśnie to zrobiłem”.
Potem dodałem:
„A jutro rano proszę poinformować nasz dział prawny, że wszystkie obecne umowy z Valmont Conseil muszą zostać poddane przeglądowi. Jeśli jest klauzula wyjścia, proszę ją aktywować”.
Éléonore zawahała się.
„Nie… mój ojciec mnie zabije…”
„Może w końcu ci wytłumaczy, że droga sukienka nie daje prawa traktować innych jak śmieci”.
Antoine gwałtownie zrobił krok naprzód.
„Camille, zaczekaj. Nie rób tego. Valmont jest związany z moją pracą. Jeśli wycofasz swoje kontrakty, jestem skończony”.
Spojrzałam na niego.
„Byłaś bardzo odważna, kiedy musiałaś mnie wyprosić”.
Uklęknął.
Tam, na środku restauracji.
Przed klientami.
Przed kelnerami.
Przed swoją kochanką.
„Camille, proszę. Jestem twoim mężem. Możemy wszystko naprawić. Popełniłem błąd. Tylko jeden błąd”.
Poczułam coś delikatnie zamykającego się we mnie.
Bez nienawiści.
Bez gniewu.
Po prostu koniec.
Prawdziwy koniec.
„Nie, Antoine. To nie był błąd. To był wybór”.
Wyciągnął do mnie rękę.
Cofnęłam się.